14.04.2009
Chłopiec z bańki

Piotr Stanisławski

Powiększ zdjęcie

fot. Corbis

Początkowo chłopiec przebywał w czymś na kształt dużej foliowej torby będącej sterylnym inkubatorem. Gdy mijały kolejne miesiące, a David rósł, trzeba go było przenosić stopniowo do coraz większych baniek przygotowywanych w szpitalu, gdzie się urodził. Zawsze jednak były to raczej coraz większe worki niż normalne pomieszczenia.

Pojawiały się kolejne problemy. By uniemożliwić dostawanie się zanieczyszczeń do środka kokonu, musiał być on wypełniony powietrzem pod nieznacznie zwiększonym ciśnieniem. Pompy, które je wytwarzały, były początkowo tak głośne, że niemal uniemożliwiały głosowy kontakt z dzieckiem. Gdy udało się to zmienić, rozwijającemu się dziecku dobudowano niewielkie pomieszczenie z zabawkami. Jednak David bał się tam wejść. Przekonała go do tego dopiero psycholog, kusząc chłopca widokiem złotej rybki (przez folię).
David po raz pierwszy opuścił szpital, kiedy skończył trzy lata. W specjalnym przenośnym bąblu spędził trzy tygodnie w domu swoich rodziców. Jego siostra spała w salonie tuż obok plastikowego kokonu brata, oboje się bawili, a nawet bili. Oczywiście wszystko przez ochronną warstwę. Któregoś razu David popchnął siostrę, a ta, nie mogąc go sięgnąć, wyłączyła maszynę tłoczącą powietrze do jego ochronnej bańki. Kokon zbudowany był jednak tak, by w razie jego przedziurawienia pozostawała zawsze bezpieczna przestrzeń, więc David się tam schował i uprosił siostrę, by uruchomiła maszynę.

Po raz pierwszy dowiedział się o swojej chorobie jako czterolatek. Lekarze uznali, że trzeba mu to wytłumaczyć, gdy został przyłapany na dziurawieniu plastikowych ścian swojego kokonu pozostawioną przypadkowo igłą.

To po prostu eksperyment
Stopniowo zaczęły się pojawiać problemy psychiczne. Pięcioletni David, który mógł wyglądać przez okno i miał dostęp do telewizji, zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że jego życie w niczym nie przypomina życia innych ludzi. Do tego doszły fobie. Lekarze chyba zbyt obrazowo przedstawili chłopcu kwestię zagrożenia, bo zaczęły go nawiedzać koszmary z „królem zarazków” w roli głównej.
Davidem zaczęła się też coraz mocniej interesować prasa. Choć śledzono jego losy od dnia urodzin, to zamiast rozważać etyczne kwestie związane z decyzją lekarzy, w mediach powstał raczej obraz cudownego sukcesu nauki, która uratowała skazanego na śmierć chłopca. David stał się dumą, a może raczej maskotką, teksaskiego szpitala, w którym mieszkał – odwiedzały go ówczesne sławy, pokazywała telewizja, a na świecie stał się znany jako Bubble Boy.

W 1975 roku jedyny raz w teksaskim szpitalu zwołano radę do spraw etyki, która omówiła przypadek Davida Vettera. Jeden z prowadzących go lekarzy przyznał wtedy, że traktują chorobę chłopca jako wielki medyczny eksperyment i jest zadowolony z jego przebiegu.
Gdy David skończył sześć lat, NASA przygotowała dla niego wart 50 tysięcy dolarów kombinezon, dzięki któremu mógł po raz pierwszy opuścić kokon. Niewygodna konstrukcja była połączona dwuipółmetrowym wężem z maszyną filtrującą powietrze, a David, który już wówczas stawał się psychicznie niestabilny, nie chciał jej używać, obawiając się zarazków. Ostatecznie użył kombinezonu tylko siedmiokrotnie, zanim z niego wyrósł.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.08.29 19:58

Bardzo smutna historia. :( To prawda, medycyna wtedy nie była jeszcze tak rozwinięta.! Ale to głupie, wyśmiewać się z tej choroby. Jak by Wam się coś takiego przytrafiło napewno nie...

2010.03.15 10:58

Jak tak patrzę na niektóre komentarze poniżej, to zastanawiam się, czy ich głupota jest wynikiem jakiegoś upośledzenia emocjonalnego czy rozwoju mediów i tego, że każdą historię...

po jego śmierci wyprowadziłem się z Kaliforni, gdzie mieszkałem z ciotką i wujkiem i przeniosłem się do Polski, bo uważam, że to świetny kraj :)

2010.03.02 23:14

Mógł sobie wgrać antywirusa od Kasperskiego i żaden wirus by nie wszedł bo Kasperski odrazu je wykrywa i nie wpuszcza, a jak się go na chwilę wyłączy to można zrobić pełnego skana i po...

kaczy
2010.03.07 16:02

wirus Epsteina-Barr!!! nie BarrA Yvonne Barr była kobietąI

2010.03.05 18:32

Strasznie smutna i łapiąca za serce historia. Pokazuje jak wiele rzeczy jest jeszcze poza naszym zasięgiem, że w niektórych chwilach jesteśmy tylko zwykłymi ludźmi.

Damage

Smutna historia

2010.03.04 20:58

kiedys film na podstawie tej historii, oczywiscie znacznie ubarwiony i w ogole komedia;/

2010.03.04 16:18

ja na jego miejscu wyszedłbym z tego balonu i pobiegałbym po podwórku, albo pojeździłbym na deskorolce... co z tego że umarłbym za parę dni? takie życie w zamknięciu to nie życie...

nie znam
2010.03.03 19:36

tu opisują chorobę tego dziecka, a wy z tego kpicie. jak jesteście tacy mądrzy to sami przetłumaczcie ten tekst. hahahah (zwracam się do jakiegoś"kaczy") bardzo śmieszne ty jesteś...

Wszystkie