Strona główna > Cywilizacja > Otwórz oczy > Buntownik od podszewki
9.03.2010
Buntownik od podszewki

Ola Salwa

Niepokorny Brytyjczyk Alexander McQueen robił wszystko, by postawić znak równości między modą a sztuką. Jego kolekcje szokowały, prowokowały do dyskusji i ożywiały zblazowany światek mody. 11 lutego kreator popełnił samobójstwo

Powiększ zdjęcie

fot. East News

Więcej zdjęć:

Ciało modelki ma być doskonałe, a nogi po samą szyję? Alexander McQueen zaprasza na wybieg Aimee Mullins, byłą paraolimpijkę. Jej codzienne protezy zamienia na ręcznie strugane, by ludzie mający obsesję piękna rozszerzyli jego definicję. Nie wolno szarpać ubrań i przyszywać do nich tamponów? Wolno, dowód to kolekcja Highland Rape (szkocki gwałt). Pochód modelek w artystycznie podartych strojach miał przypominać o walce Szkotów z brytyjską dominacją.

To właśnie Alexander McQueen – choć mniej znany niż dekadę od niego starsi Marc Jacobs, John Galliano czy Tom Ford,  był znacznie od nich ciekawszy i bardziej twórczy. Swoje pokazy zamieniał w spektakle, podczas których wybieg stawał się na przykład betonowym piekłem w morzu ognia. Modeli wzorem bohaterów filmu Sydneya Pollacka „Czyż nie dobija się koni?” zmuszał do szalonego tańca. Innym razem na wielkiej szachownicy w miejsce figur ustawił modelki.

Przedstawienie, co oczywiste, miało przykuć wzrok. Zarazem jednak było metaforą świata mody, w którym ludzie to pionki przestawiane bez ceregieli, a zasady gry są jasno określone. Ich łamanie zresztą przychodziło projektantowi łatwo, więc dostał przydomek chuligana świata mody. I co krok udowadniał, że nań zasłużył. Gdy w 2006 roku Kate Moss przyłapano na zażywaniu narkotyków, przez co straciła większość kontraktów reklamowych i zleceń, McQueen stanął w jej obronie w sposób dla siebie typowy – jesienny pokaz zakończył projekcją hologramu „Kokainowej Kate”. Dzięki niemu Moss wirtualnie zmartwychwstała, by kilka tygodni później wrócić realnie do świata mody. Tłem muzycznym do tego spektaklu była ścieżka dźwiękowa z „Listy Schindlera”. Holocaust i upadła modelka?

(W stronę mroku)
Dla Brytyjczyka nie istniały tematy tabu ani świętości, mieszał wysokie z niskim, style, nastroje, kultury. Potrafił wiosną zaskoczyć delikatnymi i lirycznymi sukienkami, by pół roku później postraszyć nawiązaniami do filmów Hitchocka czy historii o Kubie Rozpruwaczu. Fascynacja mrokiem objawiła się także w kolekcji na jesień––zimę 2009. Odziane w czarne lub czerwone suknie modelki miałyupudrowane na biało policzki oraz hojnie uszminkowane usta i przypominały raczej upiory niż ludzi.

Dlaczego ciągnęło go w stronę ciemności? Cathy Horyn, wpływowa dziennikarka pisząca o modzie w „The New York Times”, wielokrotnie rozmawiała z McQueenem i uważała go za jednego z najbardziej tajemniczych projektantów, jakich poznała. Podobne wrażenie odniosła modelka Kamila Szczawińska, która z nim pracowała. – Był zdystansowany i bardzo skupiony – mówi „Przekrojowi”.
1 2

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.