Strona główna > Cywilizacja > Społeczeństwo > Czemu bliźni bluźni?
4.06.2009
Czemu bliźni bluźni?

Olga Woźniak

Przekleństwa są starym jak świat przystosowaniem pozwalającym nam żyć w emocjonalnej równowadze. Ba! Nawet zwierzętom czasem zdarza się rzucić mięsem w chwili wielkiego wzburzenia

Powiększ zdjęcie

Wymyślił i narysował Marek Raczkowski

Więcej zdjęć:

W naszej redakcyjnej puszce jest już 185 złotych. Daje to w przeliczeniu 37 ciężkich przekleństw lub 74 wulgaryzmy lżejszego kalibru (kwalifikacji wypowiedzi dokonujemy ad hoc w sposób najzupełniej subiektywny). Kary finansowe za przeklinanie wprowadziliśmy niecały rok temu, by kolegia redakcyjne zyskały na kulturze słowa. Myślicie, że jesteśmy wyjątkowo wulgarną redakcją? Eee – dość tej hipokryzji. Zróbcie (szczery!) rachunek sumienia.
Poza tym liczba przekleństw w puszce świadczy o tym, że jesteśmy ze sobą naprawdę zżyci. Amerykański psycholingwista Timothy Jay badający naturę przekleństw policzył, że w otoczeniu przyjaciół pozwalamy sobie na więcej: liczba wulgaryzmów stanowi wówczas około 13 procent naszego słownika (w porównaniu z 3 procentami w bardziej oficjalnych relacjach).
Przekleństwa to jeden z najbardziej uniwersalnych elementów naszej natury. Nie było języka w ludzkiej historii, który obywałby się bez słów powszechnie uznawanych za nieparlamentarne (choć dziś z określenia „parlamentarny” coraz gwałtowniej ulatnia się część znaczenia: „dbający o kulturę wypowiedzi”). Jednak oczywiście istnieją kulturowe różnice decydujące o tym, czego w danym społeczeństwie mówić publicznie nie uchodzi. Zwykle związane jest to z tabu, strefą, w którą bez powodu wkraczać nie należy: religią, czcią niewieścią, seksem, cielesnością, uprzedzeniami.

Nie bez powodu „przekleństwo” tak się właśnie nazywa. Jego pokrewieństwo ze słowem „klątwa” nie jest przypadkowe. Obrzucenie kogoś obelgami, życzenie niepowodzenia, klęski, złego losu wywodzi się z czasów, kiedy wiara w sprawczą moc języka była znacznie większa niż współcześnie.

A może nawet – kto wie? – w ogóle pochodzi z czasów sprzed języka?

Ośrodek bluzgów
Steven Pinker, znany amerykański językoznawca, w wydanej niedawno książce „The Stuff of Thought” przypomina jedną z teorii, która mówi o korzeniach ludzkiego języka – tak zwaną teorię fe! Jej zwolennicy twierdzą, że jednymi z pierwszych dźwięków, jakie wydawali nasi przodkowie, były te wyrażające silne emocje, takie jak ból, wstręt, radość, strach, obrzydzenie. Z czasem owe nieartykułowane odgłosy nabrały arbitralności i stały się pierwszymi słowami. A żadne wyrażenia w takim stopniu jak przekleństwa nie niosą ładunku emocjonalnego. Czy to znaczy, że klęliśmy, zanim jeszcze na dobre zaczęliśmy mówić?

Nie wiadomo. Wiadomo za to na pewno, że słuchanie lub wypowiadanie przekleństw w znacznie większym stopniu angażuje naszą prawą, emocjonalną półkulę mózgową niż lewą. To tutaj, ukryta głęboko pod racjonalnymi warstwami kory mózgowej, w ewolucyjnie starych strukturach mózgu, tkwi nasza skłonność do szafowania wulgaryzmami. Badania neurologiczne pokazują, że całkiem precyzyjnie jesteśmy w stanie określić „ośrodek bluzgów” w naszej głowie. Składają się na niego struktury nazywane jądrami podstawy oraz jądro migdałowate.
Funkcja jąder podstawy polega na kontroli głównych czynności ruchowych automatycznych (to znaczy odbywających się bez naszego udziału) i półautomatycznych (na przykład chodu). Jądro migdałowate zaangażowane jest w wiele aktywności naszego mózgu, jednak jednym z jego głównych zadań jest przetwarzanie bodźców związanych z silnymi emocjami. Co ciekawe – w przeklinanie w niewielkim stopniu zaangażowane są części mózgu odpowiedzialne za procesy związane z mową. Przekleństwa – mimo że są aktywnością czysto werbalną – funkcjonują na bardzo szczególnych prawach. Może to wyjaśniać, dlaczego przy rozmaitych uszkodzeniach mózgu – związanych z wypadkami czy udarami – można stracić zdolność mowy, ale zachować wirtuozerską umiejętność przeklinania. Ba, są nawet schorzenia neurologiczne, których głównym objawem jest spontaniczne i niepohamowane używanie wulgaryzmów. Wszystkie one w jakimś stopniu wiążą się z zaburzeniami jąder podstawy. Kląć jak szewc będą więc niektórzy chorzy na parkinsona, alzheimera, a także pacjenci dotknięci przypadłością o nazwie zespół Tourette’a.

Przeklinanie przymusowe
To ostatnie schorzenie dotyka jednej osoby na dwa tysiące. Trudno ukryć tę przypadłość, bo co kilkanaście minut chory doświadcza epizodów niekontrolowanych ruchów i tików. Blisko 30 procent tourettyków cierpi dodatkowo na koprolalię: patologiczną, niedającą się opanować potrzebę wypowiadania przekleństw lub obscenicznych słów.
1 2 3

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.10.20 21:42

Pytalem brata , na budowie w Anglii."dlaczego tutaj taksie nie klniejak u nas? odp, bo tu nie ma balaganu, A inwestor by nie chcial takiej firmy z balaganem,Przeklenstwa sa jak jest balagan

2009.10.16 08:09

Dwoch filologow przez cale zycie sprzeczalo sie o to, kto pierwszy zaczal przeklinac - Adam, czy Ewa? Wreszcie po smierci dostali sie do raju i mieli mozliwosc zapytac samego Boga. A on im...

2009.08.07 04:05

w języku walijskim,jedyne,jakie można usłyszeć w rozmowie walijczyka z walijczykiem są wulgaryzmy zaporzyczone w języka angielskiego.

2009.07.27 23:48

Właśnie o tym dziś z przyjaciółmi rozmawialiśmy, a tu iakie ładne i rzeczowe podsumowanie. Dzięki

joanna600

No i chuj!

Apage
2009.07.22 20:47

Kilka tygodni temu broniłem pracy licencjackiej na ten temat, tyle, że w angielskim. Jest tu jeszcze mnóstwo do powiedzenia. Chętnie dodałbym swoje uwagi, jeżeli ktoś jest zainteresowany.

2009.07.15 23:13

Gratulacje dla autorki, tekst napisany "z jajem".

"Słownik polskich przekleństw i wulgaryzmów" - autor. M. Grochowski, słownik wydany przez PWN po raz pierwszy chyba w 2001 roku.

Fucktionary, czyli słownik wyrażeń z fuck. Po polsku, z pięknymi tłumaczeniami. To dzięki temu poznałem np. poetycki zwrot 'cygańskie perły', czyli fuckleberry. Podobnych wyrażeń są tam...

melanoma

tzw. narodu wybranego na jaką cierpią chorobę, jaki zespół? talmudyczny?

Wszystkie