|
Prawdziwi skini
Kuba Dąbrowski Były czasy, gdy skinheadzi nie kojarzyli się ze swastykami i z napadami na imigrantów. Udokumentował je Gavin Watson Byliśmy normalnymi chłopakami i chcieliśmy się odróżnić od bananów z kasą od rodziców. Psychopaci ze swastykami pojawili się kilka lat później
Gavin Watson Anglia, 1978 rok. Leżące na północ od Londynu High Wycombe to zwykłe robotnicze miasteczko. Komunalne osiedla z czerwonej cegły, podupadający przemysł, kilka pubów i podrzędna drużyna piłkarska. Gavin Watson to typowy wychowujący się w tych okolicznościach nastolatek. Bez perspektyw, z dużą szansą na powtórzenie ścieżki kariery ojca – zawodówka, a potem nisko płatna posada w fabryce mebli. Za pieniądze, które dostał na 13. urodziny, chłopak postanawia kupić teleskop, żeby móc oglądać księżyc. W sklepie okazuje się, że w sprzedaży jest również używany aparat fotograficzny, porządny niemiecki hanimex za jedyne 15 funtów. – Zapomniałem o teleskopie i kupiłem aparat – opowiada Watson „Przekrojowi”. – Myślałem, że polubią mnie dzieciaki w szkole. Nie polubiły, ale ja zakochałem się w fotografii. Od tej chwili nie rozstaje się z aparatem, uwiecznia wygłupy kolegów oraz scenki z codziennego życia. Mija rok, Gavinowi udało się odłożyć pieniądze na zenita. – Ten aparat był jak czołg – wspomina. Pewnego dnia w jego życiu następuje olśnienie – w telewizji widzi teledysk zespołu Madness „One Step Beyond”. – To był szok. Ci kolesie nie byli wypacykowanymi gwiazdami rocka, byli tacy jak my tu na osiedlu. Następnego dnia cała szkoła zastanawia się, kim są ci fajni muzycy: punkami? modsami? Okazuje się, że Madness to skinheadzi. – To był styl dla nas! Ogoliliśmy głowy, podwinęliśmy nogawki i włożyliśmy martensy. Z dnia na dzień zostaliśmy skinheadami. Skinheadzi nie mieli wtedy nic wspólnego z ekstremalną prawicą. – Chodziło o dobrą zabawę, poczucie wspólnoty i słuchanie muzyki z Jamajki. Skinheadami zostawali Murzyni, Pakistańczycy, wszyscy… Watson oczywiście fotografuje. Efektem nie jest dokument o „trudnej młodzieży”, ale prosta, chłopacka opowieść o grupie kolegów i ich stylu życia. Kuba Dąbrowski „Przekrój” 15/2010 wpisz swój komentarznajnowszeZobacz koniecznie
|
|