Strona główna > Galerie > Stopklatka > Orient na Zachodzie
6.07.2010
Orient na Zachodzie

Kuba Dąbrowski

Zdjęcia Arnolda Genthego są przykładem na to, że w fotografii największa sztuka często polega na umiejętnym wykorzystaniu nowych technologii

Powiększ zdjęcie

fot. Arnold Genthe/corbis
Rok 1895, Arnold Genthe właśnie przeprowadził się z Niemiec do Ameryki. Doktor filologii klasycznej Uniwersytetu w Jenie pracuje w San Francisco jako korepetytor syna baronostwa von Schroeder. Po godzinach imigrant zwiedza miasto z przewodnikiem Baedekera w dłoni.

Przewodnik w szczegółach opisuje całą metropolię. Radzi jedynie omijać owiane złą sławą Chinatown. Dobra rada rozpala wyobraźnię Genthego. Niemiec nie może się powstrzymać i udaje się na wycieczkę. Próbka Orientu w centrum Zachodniego Wybrzeża okazuje się fascynująca: zapachy,  twarze, egzotyczne stroje...

Genthe chce opisać swoje wrażenia w liście do niemieckich znajomych. Dochodzi jednak do wniosku, że same słowa nie wystarczą. Dobrym uzupełnieniem opowieści mógłby być rysunek przedstawiający jakąś scenkę rodzajową. Jednak w chwili gdy wyciąga z torby szkicownik, przechodnie chowają się w bramach, a lokalny opryszek wymownym gestem pokazuje mu, że lepiej będzie, jak sobie pójdzie.

Genthe wraca do domu, ale się nie poddaje. Zamierza wziąć Chińczyków sposobem. Kupuje zestaw podręczników do fotografii. W kilka tygodni opanowuje teorię i za pierwszą nauczycielską wypłatę nabywa niewielki aparat. Jest nieświadomym beneficjentem mającej właśnie miejsce technologicznej rewolucji. Do tej pory fotografowie używali głównie procesu zwanego mokrym kolodionem – światłoczuła płyta musiała być przygotowana bezpośrednio przed ekspozycją i trzeba ją było wywołać w krótkim czasie od zrobienia zdjęcia. Fotografowie uliczni (na przykład John Thompson, Stopklatka w „P” nr 21/2010) skazani byli w związku z tym na możliwie mało ryzykowne, pojedyncze strzały.

Produkowana od 1879 roku „sucha płyta” ułatwia sprawę – po pierwsze, nie trzeba jej przygotowywać samemu, można ją kupić w sklepie; po drugie, nowy proces nie wymaga wywołania zdjęcia od razu, można to zrobić nawet kilka tygodni po ekspozycji. Fotograf może dzięki temu zabrać ze sobą kilka płyt, naświetlić je wszystkie i dopiero później zobaczyć, co z tego wyjdzie. Może więc pozwolić sobie na błędy i polować na jeden dobry kadr.

W Chinatown Genthe umiejętnie korzysta z tej nowinki. Nie próbuje nawet pytać o zgodę na robienie zdjęć, po prostu rozchyla poły płaszcza i naciska migawkę. Szulerzy, ganiające się po zakamarkach dzieci, palący opium narkomani... Część fotografii nie nadaje się do niczego, ale inne są obrazem autentycznego ulicznego życia.   

Kuba Dąbrowski
„Przekrój” 24/2010


* - Podczas trzęsienia ziemi w 1906 roku Chinatown zostaje niemal całkowicie zburzone. Zdjęcia Genthego są jedynym znanym fotograficznym zapisem życia tej części San Francisco przed katastrofą

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

Brak opinii.

Zobacz koniecznie







 

„Przekrój” 36/2010 

okladka_mini_35.jpg W sprzedaży od wtorku, 7 września 2010 roku

• Henryka Krzywonos - ikona uczciwości
• Kto uwierzy w pandemię?
• Mazurek kontra Migalski

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści