Strona główna > Kultura > Teatr > Pałyga, czyli dostawca materiału
8.02.2010
Pałyga, czyli dostawca materiału

Jacek Sieradzki

Artur Pałyga tak kraje, jak mu teatr dyktuje

Powiększ zdjęcie

materiały prasowe
4.gif  „V(F)ICD-10. Transformacje” Artura Pałygi, reżyseria Paweł Łysak, scenografia Paweł Wodziński, kostiumy Aleksandra Semenowicz, muzyka Maciej Szymborski, Sławomir Szudrowicz, Teatr Polski w Bydgoszczy

4.gif   „Tak wiele przeszliśmy, tak wiele przed nami” Artura Pałygi, reżyseria Piotr Ratajczak, przestrzeń i kostiumy Grupa Mixer, Teatr Polski w Bielsku‑Białej

Artur Pałyga, skromny dziennikarz­ i pisarz z Bielska-Białej, jest dziś pewnie pierwszym dostawcą materiału literackiego w polskim teatrze­. Pisze na umówiony temat, potem współpracuje z reżyserami na próbach, modyfikując teksty w zależności od potrzeb. Chciałoby się namawiać go na większą samodzielność, na zawierzenie w pełni własnej pisarskiej wyobraźni. Ale człek gryzie się w język, wiedząc, że przy dyktaturze reżyserów takimi radami skazuje być może autora na pisanie do szuflady albo tylko do druku. Więc cieszyć się wypada, że owe „dostawy literackie” Pałygi, obsługując częstokroć tematy rodem z dość sztampowej publicystyki (w stylu: „Zakład dla nieprzystosowanych do życia po przełomie” albo „Dzieciństwo i młodość ostatnich dzieci PRL-u”), są przynajmniej dobrze zakorzenione w rzeczywistości, zdystansowane, dowcipne.

Taki choćby bydgoski spektakl „V(F)ICD-10*. Transformacje” w reżyserii Pawła Łysaka urządzony jak bombastyczna wystawa osiągnięć ostatniego dwudziestolecia, po której krążą w szpitalnych piżamach różni odtrąceni, nieudani i trzepnięci nowym ładem. Byłby pewnie doktrynerskim zawracaniem głowy, gdyby nie odważne rozbrojenie paternalistycznego współczucia śmiechem. Gdyby nie ryzykowne żarty z ludzi nieszczęśliwych (trzej lekko przymuleni kawalerowie idą na podryw), wcale niekasujące im praw do dramatu i sympatii. Podobnie z bielską szkolną sagą poświęconą pokoleniu, które stan wojenny konsumowało w podstawówce, a w liceum zakładało „młodzieżową organizację sadystyczno-terrorystyczną MOST”. Pod reżyserską ręką Piotra Ratajczaka udało się ustrzec wspominkowego banału dzięki sytuacyjnym gagom i znalezieniu dobrego tonu – pół luzackiego, pół zakłopotanego. Tylko co przyszło twórcom do głowy, by rzecz kończyć tyradą peerelowskiej polonistki, co kiedyś wkładała dzieciakom do głowy slogany o wielkości prozy Bratnego, a dziś samotna i przegrana grzmi godnościowym patosem niczym Maria Stuart w drodze na szafot? Zabrakło szpileczek do przekłuwania balonów?

Jacek Sieradzki
„Przekrój”, nr 4/2010


* ICD-10 to międzynarodowa statystyczna klasyfikacja chorób i problemów zdrowotnych. Literze F przyporządkowanej rozdziałowi V odpowiadają zaburzenia psychiczne i zaburzenia zachowania

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

A co też przyszło autorowi do głowy, by twierdzić, że "Tak wiele przeszliśmy..." to tekst Pałygi??? Przecież on tylko spisał teks z prób i cos tam swojego dodał. Warto sprawdzać takie...

qwertz

Wszystkie

skala ocen "Przekroju"

6.gif    wybitne 

5.gif    bardzo dobre

4.gif    warto

3.gif    przeciętne

2.gif    słabe

1.gif    dno

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści