Strona główna > Kultura > Telewizja > Diablo dobry serial
24.02.2010
Diablo dobry serial

Karolina Pasternak

W TVN zadebiutowały „Wszystkie wcielenia Tary”. Nie przegapcie żadnego!

Powiększ zdjęcie

fot. mataeriały promocyjne
5.gif „Wszystkie wcielenia Tary”, TVN, czwartki, godz. 23.00

Jeśli jesteście fanami amerykańskich seriali, pokochacie „Wszystkie wcielenia Tary” – z tych samych powodów, dla których zarywaliście noce, śledząc kolejne odcinki „Sześciu stóp pod ziemią” czy „Dextera”. Jeśli oglądaliście kinowe „Juno”, rozpoznacie w nich cięty i ironiczny język scenarzystki Diablo Cody. A jeśli serialowa gorączka jakimś cudem jeszcze was nie dopadła, „Wszystkie wcielenia Tary” i tak musicie zobaczyć, choćby po to, by zrozumieć, czemu świat zwariował na punkcie amerykańskich seriali. Oryginalny scenariusz, postaci, wśród których każdy znajdzie swoją ulubienicę/swojego ulubieńca (a może nawet dojrzy kawałek siebie) i żadnej ukrytej działalności „misyjnej” – „Wszystkie wcielenia Tary” to nie zajęcia z przygotowania do życia w rodzinie (czym bywają często polskie seriale), ale po prostu piekielnie inteligentna rozrywka.

Twórcy serialu Steven Spielberg i Diablo Cody (kolejne hollywoodzkie gwiazdy, które zdradziły duży ekran z małym) przenoszą nas w świat przedmieść Overland Park w stanie Kansas. Krajobraz niby dobrze znany z dziesiątek produkcji o amerykańskiej młodzieży: szkoła, po szkole praca w fast foodzie, wieczorne wykradanie się z domu. Tyle że zamiast perfekcyjnej matki na 14letniego (homoseksualnego) Marshalla i 15letnią (przeżywającą okres burzy i naporu) Kate czeka w domu cierpiąca na rozdwojenie jaźni Tara. Czasem jest frywolną nastolatką T., innym razem żywcem przeniesioną z lat 50. idealną amerykańską panią domu Alice, a niekiedy ordynarnym Buckiem – mężczyzną, który brak penisa uważa za pamiątkę z wojny w Wietnamie.

Z każdym kolejnym odcinkiem poznajemy kolejne wcielenia Tary i krok po kroku  odkrywamy przyczyny jej choroby. I podobnie jak było z seryjnym mordercą Dexterem Morganem (bohaterem „Dextera”), dopóki tajemnica Tary nie zostanie wyjaśniona, dopóty z trudem będziecie odchodzić od ekranu.

Ale „Wszystkie wcielenia Tary” nie zawiodą i tych, którzy zamiast rozwiązywać zagadki, po prostu wolą się pośmiać. Nie przypadkiem oryginalny tytuł serialu brzmi „United States of Tara”: drugi plan to zjadliwa satyra na współczesną Amerykę. Zobaczycie tu i kościelne przedstawienia, podczas których nastolatki wypędzają z grzesznych rówieśników homoseksualne popędy, i fast foody, w których wciska się ludziom do głowy, że jeśli tylko się przyłożą, zostaną następnym Dickiem McDonaldem, i cudowne preparaty, dzięki którym będziemy żyli długo i szczęśliwie. Takie rzeczy to tylko w United States of America, przepraszam: „United States of Tara”. In Showtime We Trust. Od 11 lutego w TVN.

Karolina Pasternak
„Przekrój” 06/2010

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.05.11 14:19

Kolejna świetna propozycja w środku tygodnia i w środku nocy! Nie każdy ma to szczęście, że pracuje jako nocny stróż.

Wszystkie