Strona główna > Ludzie > Sylwetki > Radwańskiej siedem kroków do raju
18.03.2009
Radwańskiej siedem kroków do raju

Marcin Cichoński

Większość Polaków nie zna się na tenisie. Ale będą się znać niebawem. To sprawka Agnieszki Radwańskiej, która w krótkim czasie trafiła do tenisowej elity

Krok pierwszy
Zwykła sześciolatka ledwo udźwignie rakietę tenisową. Torturą byłoby dla niej bieganie po korcie. Ale nie dla Agnieszki Radwańskiej. W 1995 roku w niemieckim Gronau – gdzie jej ojciec pracował jako trener – wygrywa swój pierwszy turniej. Co z tego, że rywalkami są inne dzieci, w tym jej czteroletnia siostra Urszula? Smaku zwycięstwa się nie zapomina.
Zaraz potem Radwańscy wracają do Polski. Pod okiem ojca życie sióstr toczy się według rytmu, którego nie pozazdrościłoby im żadne dziecko: szkoła – trening – szkoła – czasem turniej.

Krok drugi

Na koniec roku 2004 Agnieszkę można już znaleźć w rankingu najlepszych tenisistek świata. Na 941. pozycji. Na tyle odległej, by nie wzbudzać emocji w komentatorach sportowych, i na tyle bliskiej, by móc grać na całym świecie. W czerwcu 2005 roku imię i nazwisko 16-latki podają wszystkie agencje prasowe: Agnieszka wygrywa juniorski Wimbledon.

Krok trzeci
J&S Warsaw Cup nie był najlepiej opłacanym turniejem w 2006 roku. Czołowe zawodniczki świata stawiły się jednak na kortach klubu Warszawianka – zawody były bowiem rozgrywane na takiej samej nawierzchni jak organizowany chwilę później w Paryżu turniej Roland Garros. 17-letnia Agnieszka od organizatorów dostała dziką kartę – przywilej gospodarzy, którzy mogą zaprosić, kogo chcą.
Turniej transmituje sta-cja Eurosport. Zazwyczaj spokojni komentatorzy tenisa- wpadają w ekstazę-. Oto młoda Polka gromi po kolei faworytki – w pierwszej rundzie obrywa się 12. wówczas na świecie Rosjance Anastazji Myszkinie. Później Polka bez problemów wygrywa z Czeszką Klarą Koukalovą. Odpada dopiero w trzeciej rundzie, przegrywając z aktualnym numerem 9 na świecie Jeleną Dementiewą.

Krok czwarty
– To będą finały największych turniejów. Ona pobije wszystkie moje rekordy – mówił latem 2006 roku Wojciech Fibak. Gwiazdor polskiego tenisa sypie komplementami. Mówi o technice, o starcie do piłki, o koncentracji, o niezwykłej dla polskich sportowców umiejętności wyjścia z tarczą z trudnych sytuacji. Wszystko dlatego, że w swym pierwszym seniorskim starcie- w Wimbledonie Agnieszka dociera aż do czwartej rundy. By pokonać legendarną Belgijkę Kim Clijsters, okazuje się jednak za słaba.

Krok piąty
Maria Szarapowa jest mistrzynią tenisa i... public relations. W 2007 roku jako obrończyni tytułu mistrzyni US Open na amerykańskich kortach pojawiła się w stroju za 60 tysięcy dolarów, zdobionym kryształami Svarowskiego. Tamtejsza prasa mówiła o Szarapowej jako o „królowej Nowego Jorku” i odliczała dni do następnego tytułu. W trzeciej rundzie Rosjanka trafiła na Agnieszkę Radwańską.
Pierwszego seta wygrała Polka 6:4. W drugim Szarapowa zmiażdżyła krakowiankę, wygrywając 6:1. O zwycięstwie decydował trzeci set. Grająca bez kompleksów Radwańska zaczęła wchodzić głęboko w kort podczas serwisu utalentowanej rywalki. Takie zachowanie można porównać do ustawiania się tyłem do piłki przez bramkarza tuż przed rzutem karnym. Rosjanka zamiast wypunktować Radwańską, zaczęła psuć piłkę za piłką. Przegrała zadziwiająco łatwo, bo 6:2. Był to najważniejszy mecz w karierze Agnieszki – pozwolił uwierzyć, że potrafi wygrać z każdym.

Krok szósty
Znów Wimbledon. Znów czwarta runda. Znów porażka, tym razem z Sereną Williams. Jednak w kraju wybucha euforia – Radwańska jest już w dziesiątce najlepszych tenisistek świata! Z czystym sumieniem na okładce numeru 30/2008 „Przekrój” nazywa ją „najsłynniejszą Polką świata”. Do Agnieszki zaczyna docierać, że jest dla Polaków kimś ważnym. – Idę pisać maturę, a tutaj jest stu reporterów pod szkołą – żali się w rozmowie z Piotrem Najsztubem.

Krok siódmy
Agnieszka gra w kończącym sezon 2008 turnieju WTA Championship – nieoficjalnych mistrzostwach świata. To wielki honor – w zawodach startuje zaledwie osiem najlepszych rakiet świata. Co prawda Radwańska zagrała jako rezerwowa, bo zachorowała rywalka, ale tego, że wygrała pierwszy mecz w najważniejszym turnieju, już nikt nigdy jej nie odbierze...
– Mam dystans, wiem, że w sporcie się wygrywa i przegrywa – mówiła w tej samej rozmowie Agnieszka. Już wypadała z pierwszej dziesiątki, by potem w wielkim stylu do niej powrócić. Odpocząć zamierza po trzydziestce – przez najbliższych 10 lat będzie spełniać przepowiednię Fibaka.

Marcin Cichoński
"Przekrój" 11/2009

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2009.03.19 22:11

Przepowiednie Fibaka to jak wiele jego poczynan dalekie od poprawnosci. Przegrana w ubieglym roku z 16 letnia Portugalka .wczoraj z 18 letnia Rosjanka to okresla poziom ale juniorski.Prawda ze...

Wszystkie