|
Potęga Lulu
Maciej Jarkowiec Na konferencji prasowej w Kopenhadze po ogłoszeniu zwycięstwa Rio de Janeiro w olimpijskim wyścigu (w tyle zostały Chicago, Madryt i Tokio) Lula w swoim stylu popłakał się ze wzruszenia jak dziecko. Gdy już opanował łzy, zawołał: – Awansowaliśmy do pierwszej ligi krajów świata, teraz mogę umierać! Decyzja MKOl jeszcze bardziej rozgrzała wrzący już od kilku lat narodowy entuzjazm. „Brazylia rządzi!”, „Mamy wszystko!”, „Jesteśmy lepsi od USA!” – krzyczeli do telewizyjnych kamer roztańczeni cariocas (tak nazywają siebie mieszkańcy Rio). – Najważniejsze, co zostanie po Luli, to nadzieja i poczucie własnej wartości, którą zaszczepił w społeczeństwie – uważa Marta Suplicy, była burmistrz São Paulo. Nawet jeśli to Cardoso jest ojcem gospodarczej przemiany Brazylii, Lula bez wątpienia odmienił ją duchowo. Miłość mu wszystko wybaczy Jednak ta odmieniona duchowo Brazylia jedną nogą wciąż tkwi w Trzecim Świecie. John Williamson, brytyjski ekonomista, były doradca Międzynarodowego Funduszu Walutowego, wylicza sprawy zaniedbane przez dwie kadencje Luli: skomplikowany system podatkowy, przestarzałe prawo pracy, skorumpowana administracja państwowa, zacofane szkolnictwo. 10 procent dorosłego społeczeństwa to analfabeci. – Lula kontynuuje politykę Cardosa i inwestuje w uniwersytety, zapominając o szkołach podstawowych – mówi Rangel Bandeira. Rocznie w Brazylii ofiarą zabójstw pada 45 tysięcy obywateli. Według opublikowanego w grudniu raportu Human Rights Watch (HRW) od 2003 roku policja w São Paulo i Rio de Janeiro zabiła ponad 11 tysięcy osób. HRW donosi, że w ferworze wojny z gangami policja zabija bezkarnie niewinnych ludzi, a gangsterów, zamiast aresztować, wykańcza w egzekucjach. Fawele, których w samym Rio jest blisko tysiąc, to państwa w państwie. – Rio jest jednym z niewielu miast świata, gdzie dużą część obszaru kontrolują pozapaństwowe siły zbrojne – mówi reporterowi „New Yorkera” Alfredo Sirkis, lider brazylijskich Zielonych. Rząd Luli nie rządzi nie tylko w miejskich slumsach, ale też na olbrzymich połaciach Puszczy Amazońskiej. W stanie Para są obszary, gdzie posterunki policji są oddalone od siebie o kilka setek kilometrów, a praw własności ziemi nie strzegą akty notarialne i księgi wieczyste, lecz prywatne arsenały broni palnej. Wątpliwości budzi też polityka zagraniczna. Złośliwi mówią, że opiera się na doktrynie dobrej karmy. Lula kocha wszystkich, oczekując wzajemności. Z równą siłą przytulał George’a W. Busha, Hugo Cháveza i braci Castro. Kilkanaście dni po tym, jak odebrał nagrodę Chatham House za świetną robotę na rzecz poprawy świata, po swojemu – jak niedźwiedź – objął Mahmuda Ahmadineżada. Prezydent Iranu podczas przyjacielskiej wizyty w Brazylii zrobił sobie urlop od gorących wydarzeń na ulicach Teheranu, w których życie straciło do dziś co najmniej 104 opozycjonistów. Film „Lula, syn Brazylii” pomija między innymi fakt, że 29-letni Lula opuścił swą ukochaną w szóstym miesiącu ciąży i że jako związkowiec brał udział w wyrzuceniu przez okno jednego z dyrektorów. W swojej recenzji tygodnik „The Economist” stwierdził, że „wady prezydenta zostały na podłodze w montażowni, a zalety oglądamy na zbliżeniach”. Takie podsumowanie świetnie pasuje też do zrecenzowania bezkrytycznych zachwytów nad gospodarczym cudem Brazylii. Miłość jest ślepa. Świat i Brazylia nie przestaną kochać Luli. Jak tu nie kochać przywódcy, który przytula tak mięsiście, uśmiecha się tak szczerze i płacze tak rzewnie jak on. Maciej Jarkowiec „Przekrój” 06/2010 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁu2010.02.19 20:08
Wyjatkowo znamienne dla "humanistycznej" kultury europejskiej: zalowac dyrektora, ktory wylecial oknem, a nie zauwazac zupelnie nedzy, w ktorej miliony Brazylijczykow zylo i zyje przez dziesiatki... najnowszeKoniecznie przeczytaj![]() ![]() ![]() Felietony, opinie, komentarzePromocja„Przekrój” 36/2010 W sprzedaży od wtorku, 7 września 2010 roku • Henryka Krzywonos - ikona uczciwości • Kto uwierzy w pandemię? • Mazurek kontra Migalski Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|