|
Obywatel pyta Platformę Obywatelską
Marek Zając Wejść w psychikę zająca? Literatura zna taki eksperyment
Powieść Adolfa Dygasińskiego o szczutym przez dworskie psy szaraku to dla pisarza okazja do wykładu o kilku całkiem ludzkich sprawach. Przez osiem długich zajęczych lat i ponad sto stronic książki sprytny szarak zwodzi myśliwych i ich sfory – by na koniec zginąć od przypadkowego strzału partacza, co zająca nawet nie widział, a celował w sikorkę. Podobnie rzecz się ma z człowiekiem. Jeden obrót koła fortuny i mędrzec z głupcem zamieniają się rolami, a dobrze skalkulowany plan kończy się katastrofą.
• Komorowski 2010, Tusk 2011, Sikorski 2020 – oto plan na najbliższe dekady. Przecież premier nie rezygnowałby z prezydentury, gdyby za pewnik nie uważał, że najbliższe wybory parlamentarne PO wygra w cuglach. Prawyborcza gorączka w Platformie trwa zatem w najlepsze. By uniknąć partyjnego bratobójstwa, raz po raz pojawia się opcja salomonowa: marszałek Sejmu to byłby kandydat na dziś, a Sikorski niech jak wino dojrzewa, na następne dwie kadencje będzie jak znalazł. Nie, nie mam nic przeciwko temu, by Platforma snuła długofalowe projekty utrzymania władzy. Jej prawo i jej ryzyko. Tyle że mnie jako obywatela niezmiennie interesuje plan zupełnie inny – Boni 2030. • O ogłoszonym w czerwcu zeszłego roku, a przygotowanym przez zespół ekspertów pod kierownictwem Michała Boniego raporcie „Polska 2030” zrobiło się cicho. Wchodzę na oficjalną stronę www.polska2030.pl i klikam na „Aktualności”. Wyświetla się komunikat: „Nie znaleziono żądanych danych”. A przecież cel był ambitny: mamy się wybić na 16. gospodarkę świata, stać się społeczeństwem par excellence rozwiniętym i konkurencyjnym. Tamten raport miał zapoczątkować ogólnonarodową debatę, a potem serię ustaw, które wyznaczyłyby kierunek działania dla kolejnych rządów, bez względu na ich polityczną opcję. Tak jak mimo zmian na szczytach władzy konsekwentnie i ponad podziałami dążyliśmy do członkostwa w NATO i Unii Europejskiej, tak teraz powinniśmy się trzymać wymienionych w raporcie priorytetów. • Niedawno w krakowie na spotkaniu z czytelnikami Władysław Bartoszewski opowiedział anegdotę, którą usłyszał od samego premiera. A mianowicie Donald Tusk spotyka się z ministrem Bonim. Premier ma dziesiątki bieżących spraw na głowie, a Boni jak zwykle opowiada o tym, co może się wydarzyć w 2030, 2040 roku. Wreszcie zniecierpliwiony szef rządu, by uciąć rozmowę, mówi: – Michale, wtedy to mnie i ciebie może już nie być na świecie. Ale jedno masz jak w banku. Na naszych pogrzebach nad trumną przemówi Bartoszewski. Zabawna dykteryjka. Ale zarazem – niepokojąca. Marek Zając „Przekrój” 10/2010 wpisz swój komentarzkomentarze do artykuŁuBrak opinii.najnowsze„Przekrój” 30/2010 W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku • Stenka wołałaby być... • Żuławski kocha... • Prawdę o Tu-154 poznają.... Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści |
|