Strona główna > Opinie > Herbert i Kapuściński – żywoty równoległe
4.03.2010
Herbert i Kapuściński – żywoty równoległe

Bogdan Rymanowski, TVN

Łączą ich książki, dzielą życiorysy

Powiększ zdjęcie

rysunek Katarzyna Leszczyc-Sumińska
Przyszli na świat na kresach wschodnich II Rzeczypospolitej. Pierwszy urodził się w 1924 roku we Lwowie, drugi osiem lat później w Pińsku. Obaj zmarli w Warszawie. Pierwszy w 1998 roku, drugi dziewięć lat później. Zbigniew Herbert miał 74 lata, Ryszard Kapuściński – 75 lat. Żyli prawie równolegle. Pierwszy był wielkim poetą, drugi wybitnym pisarzem.

W 1983 roku, kiedy miałem 16 lat, z bijącym sercem pochłaniałem książki ich obu. Czytelnik wypuścił właśnie „Szachinszacha”. Wczytywałem się w opis irańskiej rewolucji i widziałem w nim Polskę sprzed zaledwie kilkunastu miesięcy. W tym samym czasie udało mi się zdobyć wydany w podziemiu „Raport z oblężonego miasta”. Wierszy uczyłem się na pamięć. Poza szkolną jazdą obowiązkową nie przytrafiło mi się to nigdy wcześniej ani później.

Kiedy więc czytam biografię „Kapuściński non-fiction” Artura Domosławskiego, nie mogę oprzeć się pokusie porównania. Kapuściński przez 30 lat był lojalnym członkiem PZPR, a w Komitecie Centralnym miał tak możnych przyjaciół jak Ryszard Frelek. Jako dziennikarz PAP-u współpracował z wywiadem PRL-u, sporządzając raporty, z których jeden miał charakter donosu. Gdyby nie romans z partią, nigdy nie napisałby tylu wspaniałych książek.

Herbert na komunizm był impregnowany. Nie miał złudzeń co do tego, jaki charakter ma system narzucony przez ZSRR. Nigdy z nim nie flirtował. Żeby dostać paszport, spotykał się z funkcjonariuszami SB. Jednak – jak sam wspominał – „gdy zaczął się Kafka”, zwiał i nie stawił się na kolejne przesłuchanie. Do końca PRL-u żył ze świadomością, że „władza wyprowadzona w pole nie da mu spokoju”.
Od czasu do czasu dzieci pytają mnie: „Tato, a ten pan był dobry czy zły?”. Nie mam wtedy żadnych szans na owijanie w bawełnę. Co powiem, gdy zapytają o Kapuścińskiego? Pewnie wyciągnę Ewangelię i zacytuję: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone”. Jednak chwilę później sięgnę po Herberta i jego „Potęgę smaku”. „To wcale nie wymagało wielkiego charakteru/nasza odmowa niezgoda i upór/mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi/lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku/w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia”.

Bogda Rymanowski, TVN
„Przekrój” 09/2010

wpisz swój komentarz

Tytuł: Pseudonim:  
Treść: E-mail:

Zapisz

Wydawnictwo "Przekrój" sp. z o.o. zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy łamiących polskie prawo lub zasady dobrego wychowania.  

komentarze do artykuŁu

2010.03.05 01:48

minelo troche lat i chyba trzeba sie otrzasnac. byla szansa na rozliczenie sie z pzpr-em i innymi 20 lat temu ale jakos sie nie zrealizowala. RK byl i zawsze bedzie wybitnym pisarzem, obojetnie...

2010.03.15 09:37

Nie ma mowy o żadnych "żywotach równoległych" 8 lat różnicy - to przepaść !

Bo panu Rymanowskiemu nawet romans z partią nie pomógłby napisać choćby jednej dobrej książki. Ale zawsze może sobie popluć na innych. I na koniec jeszcze sobie gębę Herbertem wytrzeć....

matylda
2010.03.05 02:09

tak- wy, około-komuniści (i czyści komuniści) często stawiacie ten "argument"- jak to PO BOŻEMu, PO CHRZEŚCIJAŃSKu przebaczać. Zapominacie, że chrześcijańskie wybaczenie wymaga...

Wszystkie




Jarek SZubrycht

Mariusz Herma

Sebastian Frąckiewicz

Marcin Cichonski

 

„Przekrój” 30/2010 

okladka_mala_29.jpg W sprzedaży od wtorku, 27 lipca 2010 roku

• Stenka wołałaby być...
• Żuławski kocha...
• Prawdę o Tu-154 poznają....

Kliknij tutaj, aby zobaczyć spis treści

________________
PISALI DLA NAS


Chaciński
Wojewódzki
Masłowska
Bieńczyk
Mentzel
Pióro